Climax 2018

admin23 stycznia, 2020

Gdzie obejrzeć cały film Climax (2018)?

W następstwie śmierci Stanleya Donena tydzień temu nastąpiło przepełnienie wdzięczności za pośrednictwem internetowych mediów sieciowych, z osobami dzielącymi się fragmentami ruchomych numerów z filmów Donena, w tym „Singin ‘in the Rain”, „Amusing Face” i „W mieście”. Donen zaczynał jako artysta i widać to w jego traktowaniu kolejnych ruchów. Regularnie nagrywał taśmą od dawna, z co najmniej cięciami. W momencie, w którym ciął, było to z niewiarygodną dokładnością i ogólnie zmiana krawędzi, w której widzimy ruch. Nie osadził zbliżeń stóp artysty ani nie zhakował ruchów w wirze szybkich plasterków, aby wyglądało to dodatkowo energetyzująco. Artyści robią cudowne rzeczy, a Donen pozwala nam to zobaczyć. Obserwowanie tych klamerek sprawiło, że takie ruchome zdjęcia są ogólnie – i niestety – niedocenianą umiejętnością.

Jednak nadaje się jako skrzypce w „Climax”, najnowszym z okropnego dzieciaka francuskiego filmu, Gaspara Noé. Główne ustawienie ruchu w „Climax” jest tak zaskakujące, że zajęło mi trochę czasu, aby stwierdzić, że dzieje się to za jednym długim ujęciem. „Climax”, najwyraźniej zależny od prawdziwej historii, dzieje się w 1996 roku, kiedy grupa przeprowadzkowa zostaje w miejscu publicznym w przeddzień amerykańskiej wizyty. Większość dzieci w trupie nigdy nie była poza Francją (jak przyznają w nagranych wywiadach próbnych). To utalentowane dzieciaki z klubu, różniące się międzykulturowe zgromadzenie, dziwnie się czują w świetle faktu, że to, co potrafią, jest tak niezwykłe.

W pierwotnej aranżacji ruchów, przy dźwiękach muzyki pulsującej tak hucznie, że unicestwiają myśli, artyści przemykają we własnych strefach, jednak istnieje pewien standard ustalania ich rozwoju jako spotkania. Razem są kręcącymi się bestiami z wieloma czułkami. W stałym postępie każdy artysta idzie na przód, aby zadeklarować swoją sławę: voguing, gięcie, kroczenie. To ekstrawaganckie bedlam, ale zamieszanie zawarte w strukturze, w której każdy może błyszczeć. Przez większość głównego ruchu Noé trzyma aparat nieruchomo, z przerywanymi, praktycznie subtelnymi zbliżeniami (zdjęcia utalentowanego Benoîta Debie). Na dłuższą metę, i nieoczekiwanie, kamera pcha się naprzód, a potem daleko w górę, aż jesteśmy przybici do dachu, spoglądając z góry na artystów, przypominając o ujęciach kalejdoskopu przez Busby’ego Berkeleya. Znajdujemy dobrego artystę tempa bez wymiany, potrafimy rozpoznać każdego (voguing brunette, dziecko-specjalista od elastyczności w dresie, falująca gorąca blondynka). Sukcesja jest podobna do tranzytu, ich łączna wysokość jest tak nieskażona.

Ta wysokość staje się nudna, a przy Noé dim jest wyjątkowo słabo. Trupa kręci się w normalnym pokoju, a Noé wpada na rozmowy. Ustawiasz razem, kto, bitwy siłowe, leki, osoby płciowe, które mają lub muszą mieć. Pewna artystka mówi nagle: „Nie zagłębiam się w atmosferę tego spotkania”, a gdy grupa się rozwija, możesz dostrzec, o czym rozmawia. Wszyscy piją z miski z sangrią, a kamera Noé wiruje wśród nich, ślizgając się lub skradając po podłodze, od czasu do czasu obracając się. Te pływające, wirujące ruchy są jednym z jego znaków jako producenta filmowego, co doprowadziło do generalnie oburzających w 2009 roku „Enter the Void”, jednak jest również „out out” w „Climax”. Wkrótce ktoś wyraźnie zaostrzył sangrię środkiem żrącym. Dzień upiorności zaczyna się w tym momencie gwałtowność, a potem kupa uderza w wachlarza. To, co niegdyś było częścią witalności, obracają się nawzajem, dręczone potokami nieufności i nieufności. Drugie 50% „Climax” to bezbożna mieszanka Lord of the Flies i opowieści Agatha Christie. Zgromadzenie przekształca się w hordę czujną, postanawiając wytropić „whodunita”, wskazując palcami na osoby, które nie dzieliły się, rzucając muzułmańskiego artystę w śnieżycę, niszcząc wejście za nim.

W miarę jak upiorność wzrasta – a wiele „Climax” jest oszałamiających, artyści rozeszli się po całej strukturze, mając zakręcone spotkania, z widokiem okropnych rzeczy występujących w sąsiednich pokojach. Oświetlenie jest osłabione na zielono lub okropnie na czerwono, a struktura przypomina kręgi piekielne, bijące i ogromne. Na rozdzielaczu znajdują się dziwne obrazy, a jeden pokój w kolorze lawendowym jest, gdzie być może zostaniesz zignorowany. Krzyczy w powietrzu. Muzyka nigdy się nie kończy.

Łagodnie stwierdzam, że praca Noé jest kłopotliwa. Jego filmy tworzą sceny w Cannes. Jest podekscytowany za wykorzystanie realistycznej dzikości i seksu. „Nieodwracalny” z 2002 roku, opowiadany wstecz, jest jego najbardziej oburzającym filmem i równie nerwowym, jak spotkanie na filmach. „Enter the Void” (z jednym z moich ulubionych zapisów początkowych w filmie) wywołuje zawroty głowy, opowiadane z perspektywy człowieka rannego od strzału, dryfuje ponad sobą, ciągnie się ku śmierci i niejednokrotnie szarpnął, aby wejść w życie, kamera kręci się raz po raz w dół. Film „Adoracja” z 2015 roku, nakręcony w 3D, został uciszony przez badanie (szczególnie myślenie o całej płci, w tym rozładowanie penisa … w 3D). Wymiana była banalna, a seks zupełnie powszechny. Pragnienie Noe’a do podżegania nie powiodło się.

Być może Noé jest nabytym smakiem. Być może w żadnym wypadku nie jest twoją rzeczą. Może być trudny do zniesienia, i od czasu do czasu jest to każdy z nieco bezsensownych, w tym „Climax”. Tak czy inaczej, Noé jest indywidualnym producentem filmowym, rzemieślnikiem o niezwykłej wizji i stylu, który dokonuje brawurowych osiągnięć, podobnie jak poskramiacz lwów, wykonujący rewelacyjny ukłon. Jest krzykliwy i trochę szalony. Jeśli zastanowisz się, co oznacza „Climax”, film się zawali. To nie jest wiadomość, że postęp jest wąską fasadą, a ludzie prawie nie potrzebują powodu, aby zejść z torów. „Climax” ma wiele wspólnego ze wszystkimi celami i celami z „Irreversible” i „Enter the Void”, pomimo faktu, że „Climax” jest dodatkowo dziwnym, żrącym pytaniem o wycieczki (ten sztandar Francji na rozdzielaczu, sztandar wszyscy odnosi się do niepokoju i mdłości). Artyści wywodzą się z różnych środowisk, ale wszyscy schodzą na statek, pozostając przy swoich ostatnich smugach mentalnej solidności. W tym wszystkim jest melancholia: „Climax” jest przerażający z powodu radości z pierwszego ruchu.

Udostępniono0
Możliwość dodawania komentarzy jest niedostępna.
error: Content is protected !!