Góra 2018

admin25 stycznia, 2020

Gdzie obejrzeć cały film Góra (2018) online?

W „Dywersji” Ricka Alversona Gregg Turkington wcielił się w humorystę przechodzącego przez pustynię Mojave, który w dziwny sposób demonstrował w małych klubach. Jego kuzyn (John C. Reilly) idzie na jeden z programów, a w ich niezdarnej dyskusji niedługo później John proponuje, że przy okazji, że musi przyciągnąć większe grupy i poprawić reakcję, demonstracja powinna być zmieniono na „roszczenia do każdej z czterech ćwiartek”. Myślałem o tym skojarzeniu, gdy oglądałem nowy film Alversona „Góra”. W tym, co jest szerokim marginesem, jego ogólnie „dostępnym” filmem, Alverson utrzymuje swój całkowity brak zaangażowania w masową intrygę, a czasem nawet zrozumiałość. „Góra” z jej znaczną ilością spokojnego, ponurego tematu i stanowcza odmowa Alversona udzielenia nam dostępu lub wypełnienia przestrzeni sprawia, że ​​naprawdę przerażający jest sposób myślenia.

Występująca w latach 50. XX wieku, w zatartym w Ameryce sercu żniw, „Góra” sprawia wrażenie, że jest niedokładnie oparta na życiu Waltera Jacksona Freemana II, „lekarza”, który miał praktyczne doświadczenie w lobotomii. Freeman zbudował lobotomię przezorbitalną, w której „specjalista” osadził lodowe spojrzenie na oczodole pacjenta. To była o wiele prostsza metoda niż wywietrzenie czaszki i działało to dla Freemana, ponieważ nie musiał się starannie przygotowywać. Freeman zapuszczał się do każdej części Stanów Zjednoczonych, odwiedzając ośrodki psychiatryczne, wykonując lobotomie w mechanicznym systemie produkcyjnym, zgłaszając wszystko za pomocą zdjęć. Większość jego pacjentów to kobiety i osoby homoseksualne oraz – w jednym przypadku – czteroletni chłopiec. Ostatecznie jego podania nie były już nigdy potrzebne, ponieważ lobotomie zostały wyeliminowane, zastąpione przez coraz bardziej przychylne leczenie lekami i psychoterapię. Praktycznie mroźny sposób Alversona na poradzenie sobie z tym okropnym tematem jest z pewnością prowokujący i wzbudzony przez straszną egzekucję szalonego szczura laboratoryjnego Jeffa Goldbluma jako Dr. Wallace Fiennes.

To drugi skoordynowany wysiłek Tye Sheridana z Alversonem, który został dodatkowo zarejestrowany jako producent wykonawczy. W tej roli gra Andy, młodzieniec, który pracuje na arenie lodowej, gdzie jego ojciec – ograniczający poprzedni zawodnik olimpijski (Udo Kier) – trenuje małe dzieci. Andy jest cichą bliskością, osuwającą się na skraju areny, obserwującą wirujące i podskakujące młode panie w ciemnych spódnicach. Wędruje przez wnętrzności budowli, paląc, wpatrując się w przestrzeń. Jego przytłaczający wełniany płaszcz, luźne spodnie, buty – wszystko to emanuje estetyką typowych robotników z lat 50. XX wieku, a cienie nie są tak wspaniałe jak matowa zieleń. (Praca Elizabeth Warn jako twórczyni zespołu jest wspaniała przez cały czas). Sheridan ma zaledwie 20 linii w całym filmie. Andy jest młodym człowiekiem, ale przeciąża go nerwowość, dręczona przez brak opieki jego matki. Dawno temu została umieszczona w zakładzie i Andy nigdy nie przyjął jej przeznaczenia. Po śmierci ojca Andy’ego, dr Wallace Fiennes – który leczył matkę Andy’ego z powodu anonimowej dolegliwości – wkracza na scenę, zapraszając Andy’ego do jednej z jego wycieczek: potrzebuje fotografa. Andy ma najbliższe zamiary. Chciałby dowiedzieć się, co spotkało jego matkę. Okazuje się, że odpowiednia reakcja może wykraczać poza to, z czym może sobie poradzić.

Wycieczka, która następuje, pełna jest spokojnego zagrożenia, które trudno przedstawić, jednak autorytet Alversona nad zdjęciami jest całkowicie wyczerpany. Sceny działają praktycznie jak sceny, jednostki zestalone w przestrzeni, z czasem jednak zestalone w udręczonych stanach mentalnych, jak fotografie Andy’ego pacjentów Fiennesa, kiedy „strategia”. Ludziom szkodzi przeszłość języka, a Alverson – obok operatora Lorenza Hagermana, który dodatkowo kręcił „Zabawę” – łapie utrwalone obrażenia w ciszy, odcieniach, widokach. Nic nie jest zachęcające, nigdzie nie ma „dawania”.

Zegarki amerykańskie wyczerpane od jednostek. Rzeczywiście nawet otwierające się motele Andy i Wallace wydają się nie mieć innych mieszkańców, a cisza szumi w nie wypełnionych ciemnych korytarzach. Jest to film dowodzony długimi pasażami, foyer, w których ludzie stoją w ukryciu, wszystkie bitwy wyczerpane. Poczynając od jednego oddzielnego zakładu, a następnie na drugim, pojazd Fiennesa jedzie pustymi ulicami, otoczonymi drzewami, pokazując sposób, w jaki osoby z tych organizacji zostały wydalone ze społeczeństwa. Wszystko powinno być dla nich możliwe i nikt nie będzie wiedział. Fiennes naprawdę akceptuje fakt, że pomaga swoim pacjentom, ale to przekonanie ukazuje się w kompleksie Boga. Goldblum korzysta tutaj z czegoś naprawdę niepokojącego. Nie prosi o współczucie dla swojej postaci. W jego oczach pojawia się fanatyczny błysk, ale z drugiej strony jest światowej klasy kontrolerem, gotowym legitymizować najbardziej niesamowite zachowanie.

Ludzie podróżują w tym świecie w każdą stronę, podobnie jak maszyny. Poza tym, mając szansę, że nie są robotami, są na dobrej drodze. Z pewnością nie jest to pocieszająca perspektywa dla Ameryki. Lobotomie powinny pomagać trwałym jednostkom, oczywiście były one wykorzystywane nieprzewidywalnie na osobach, które „nie pasowały” do tego, co powinno być standardowym życiem amerykańskim, szczególnie trudnym w czasach tradycjonalistycznego Eisenhowera. Lata pięćdziesiąte w „Górze” nie są po prostu konwencjonalistyczne, ale zestalone, zatomizowane, martwe. Ciepło nie wydaje się prawdopodobne. W momencie, gdy Jack (Denis Lavant) wkracza na scenę późno w grze, jego nieprzewidywalność i ekspresja wydają się pochodzić zarówno z Francji, jak iz innej planety. Prosi doktora Fiennesa, aby sprawdził technikę swojej małej dziewczynki Susan (Hannah Gross). Andy i Susan nawiązują delikatne skojarzenie, jednak wydaje się, że nie ma okazji, aby przetrwała, nie w tym mroźnym środowisku. Susan jest alarmująco oderwana. Wygląda na to, że „Góra” nie zawiera Denisa Lavanta, a ukończenie schodzi jak bardzo widoczne sanie.

Projektantka pokoleń, Jacqueline Abrahams, sprawia, że ​​wnętrzności są całkowicie chore na ciepło i personalizację. Autor Dan Lopatin i twórca dźwięku Gene Park podkreślają tę aktywność niskim płaczem jęków, niestrudzonym buczeniem jak nieustanny ból mózgowy i dźwięczne echa. W jednej scenie Andy opada w kąt, obserwując Perry’ego Como śpiewającego „Home on the Range” w „Ed Sullivan Show”, a nastroje dotyczące odległości są tak duże, że może Andy był badaczem kosmosu, obracającym się wokół Ziemi, daleko z dala od czegokolwiek związanego z czymkolwiek innym.

W filmach takich jak „Nowe Jeruzalem”, „Komedia”, „Zabawa”, a teraz „Góra”, Alverson zdecydowanie nie prowadzi działalności w swojej metodologii. Jego praca jest zacięta i polaryzująca. Doceniam jego odmowę nakręcenia filmu, który „licytuje każdą z czterech ćwiartek”.

Gatunki
Udostępniono0
Możliwość dodawania komentarzy jest niedostępna.
error: Content is protected !!