Nazywam się Dolemite 2019

admin15 stycznia, 2020

Nazywam się Dolemite (2019) Recenzja w CDA-TUBE.pl

Minęło dwadzieścia lat, odkąd Eddie Murphy wykorzystuje rodzaj podstępnej oceny R, z której korzysta przez większość czasu w „Nazywam się Dolemite”, i jest to swego rodzaju powrót do domu. Po dłuższym czasie lub komediowym fragmencie ocenianym przez PG i PG-13, także stopniowo zmieniają się emocje, takie jak jego praca o imieniu Oscar w „Dreamgirls” i jego niemądra decyzja o „Mr. Church”, ogłosiło się „Mister F- – k You Man” powrócił. Niezwykle angażujący biograf Craiga Brewera, Murphy, upuszcza słowo Samuel L. Jackson, którego powszechnie uznaje się za artykułowanie. Nie tylko triumfalny powrót do przeklinania, którego fani pragnęli, to także aktualizacja: preferowane słowo Sama Jacksona może być w sąsiedztwie macierzyńskim i mieć dwanaście liter, ale wcześniej było w posiadaniu Rudy Raya Moore’a.

Murphy wciela się w Moore’a, kameleona-oszusta, który zamienił swoją zdolność do zmiany i swój industrializm w powołanie jako fenomenalny artysta estradowy, którego znacząca postać, Dolemite, stawia go na mapie. Zanim odkrył, że się posuwa, szef oszukuje alfonsa tytułu, Moore spróbował wstrząsnąć ruchem, zaklęciami, a w każdym razie śpiewać. Gdy film się otworzy, Moore próbuje przekonać pobliskiego DJ-a (Snoop Dogga) do odtworzenia płyty nagranej w pokoju rodzinnym ciotki. Przestarzały dźwięk R&B nie ma wpływu na DJ-a. „Nasz czas minął”, mówi DJ Snoop. „Myślisz, że chcę zostać audycją radiową, aby opuścić sklep płytowy w getcie?”

Ten sklep z płytami utrzymuje ich oboje razem z towarzyszem Moore’a Toney (Titus Burgess). Toney musi odepchnąć wino (Ron Cephas Jones), który nadal przychodzi, by poprosić o zmianę. Jones może być fizycznie poza kontrolą, ale jego słowna gra pachnie lub potencjalnym wirtuozem. Odkrywając sklep, bawi każdą osobę, która wysłucha opowieści o „najgorszej matce, która żyła w dowolnym momencie, Dolemite”. Dolemite cieszył się z nadprzyrodzonych zdolności seksualnych i legendarnych osiągnięć lub derring-do. „Związał błyskawicę i rzucił tylny koniec grzmotu za kraty”. Z kamiennym głosem i drganiami lub możliwym wycofaniem się na jego osobę, Jones szarżuje w tym krótkim wyglądzie, oczarowując tłum tak samo, jak on na ekranie Moore. Z odrobiną miodu lub kropek, Moore może wziąć te konta i stworzyć kolekcję parodii odzwierciedlającą je w świecie.

Prawdziwy Rudy Ray Moore uznaje, że to lokalne wino jest genezą jego opowiadań i rapów o Dolemitach. Jak mówi jedna osoba w filmie, wielu z tych ludzi przebywało w więzieniu i, aby zrobić sobie przerwę, wymyślili te fantazyjne historie lub znaczenie i braggadocio z własnych spotkań i żywej wymiany zdań, którą usłyszeli na rogach. Moore gromadzi te sklepy w scenie wokół kosza na śmieci, w której Jones i jego bratni mieszkańcy drogi obracają przędzę za pieniądze. Jednak Moore nie był jedynym, który wykopał tę konkretną żyłę w poszukiwaniu komediowego złota: kiedy Richard Pryor odrzucił swoją parodię od białego wyglądu i spojrzał na swoje podwórko, stworzył Mudbone, ciężko pijącego logika drogowego, który zadebiutował na płycie, że w tym roku Dolemite zadebiutował na ekranie. Od maja Wino w „Wielkich czasach” po „Podejmij najlepszą decyzję” Da Mayor, ta konkretna postać była regularnie wykorzystywana jako folia, która ukrywała surowe pewności wewnątrz ekspansywnej wesołości, podobnej do kretynów Szekspira, ale z jeszcze większą metaforą. Mogą być zarumienione i zniechęcone, ale to nie unieważnia mądrości zdobytej przez okrutne substancje lub ich spotkania. Jak mówi maksyma, in vino veritas.

Po osiągnięciu swoich kolekcji satyrycznych, z których jedna przedstawia nawet Billboard, Moore zastanawia się, co dalej z Dolemite. Obserwując „Pierwszą stronę” Billy’ego Wildera ze swoimi amigos, Moore rozumie, że prawdziwa wieczność żyje na ekranie, gdzie emisja światła z projektora przypomina rzeźbę jaskini. Uważa, że ​​kręcenie filmów jest proste z tego względu, że dla niego i jego kumpli parodia Wildera nie jest interesująca pod żadnym względem, a jednak została stworzona i jest wyświetlana na ekranach w całej Ameryce. „Ten film nie miał żadnych cycków, żadnych interesujących i żadnych kung-fu” – mówi Moore – „rzeczy, które ludzie tacy jak my chcą oglądać”. Moore postanawia stworzyć film Dolemite. Co więcej, nie pozwoli, aby jego nieobecność lub prawdziwe informacje o życiu zakłócały ogólny przepływ.

W momencie, gdy doniesiono o dziennikarzach Scott Alexander i Larry Karaszewski, pomyślałem, że to niewłaściwa decyzja dla tego materiału, ale z wielu punktów widzenia historia Moore’a jest zbieżna z poprzednim tematem, Edem Woodem. Podobnie jak film Burtona, „Nazywam się Dolemite” ma obsadę genialnych postaci, które są wyjątkowo dziwne, zaczynając od D’Urville Martina Wesleya Snipesa. Martin jest najbardziej rasowym człowiekiem na planie, działając jako artysta estradowy z Romanem Polańskim („Boże, byłeś administratorem windy w„ Rosemary’s Baby ”,„ ktoś wychowuje ”) i indywidualnym zrób to Moore – bez pomocy producenta Freda Williamson. Martin nie jest gotowy, dopóki Moore nie zaproponuje „Dolemitu” jako debiutu reżyserskiego, pomimo roli antagonisty filmu. Napełniony mocą Snipes przedstawia zabawną, zabawną wystawę, która łączy ubiór divy ze zdezorientowanym wyrzeczeniem się tego, co postrzega jako amatorską sprawę pod swoimi darami. Podobnie w pobliżu ciekawych wystaw są Keegan-Michael Key jako eseista Jerry Jones i Craig Robinson jako Ben Taylor, człowiek, który osiąga dla Dolemite to, co Ike Hayes osiągnął dla Shafta, krótko mówiąc Oscara.

W centrum uwagi „Nazywam się Dolemite” stoi Eddie Murphy, którego prezentacja pozostawiła mnie w konflikcie. Znakomita kopia, Murphy mógł pójść na wokalne wcielenie się Moore’a (jednak tylko z tęgim brzuchem, na ogół nie bierze się za swojego prawdziwego partnera), czego się spodziewałem. Zamiast tego Murphy praktycznie używa własnego głosu, więc scena, w której Dolemite rapuje „The Signifyin ‘Monkey”, gra Eddiego Murphy’ego coraz bardziej szanując jego legendę, a nie okazuje się nim. Niemniej jednak dzieje się tutaj coś innego, coś bardzo podobnego do tego, co zrobił Anthony Hopkins w „Nixon”, a może to, co zrobiła Diana Ross w „Woman Sings the Blues”. To nie jest kopia; raczej łapie rdzeń osoby, którą gra postać na ekranie. Prawdziwy Moore miał godne zaufania współczucie dla otaczających go osób, podobnie jak determinacja, która wyskoczyła z jego osobowości, ale została opanowana bez niczyjej cenzury. Murphy przekazuje to w wysublimowany sposób, co odbija się w jego oczach. Jest taki psotny błysk, za który znamy i kochamy Eddiego, ale jednocześnie jest słodycz i bezsilność, których nie widziałem u Murphy’ego, odkąd Lisa fajny książę Akeem poparł swoje stadniny w MTA w „Coming to America”.

Spójrz na opiekuńczy sposób, w jaki non-romantycznie krąży nad Lady Reed (wspaniałą Da’Vine Joy Randolph), kibicką swojego klubu parodii, który później wystąpi jako dama lub stałe kobiety Dolemite lub kung-fu. W niej widzi podobnie spokrewnioną duszę, wielką, cudowną partnerkę swojego lepkiego, normalnie wyglądającego mężczyzny. Ich sprytnie niechlujna muzyka domowa dwuczęściowa harmonia jest jedną z cech filmu. Reed dostaje dyskurs na temat portretu, który pojawił się od samego początku bezsensownego nadmiaru – możemy czerpać to, czym ona jest ze scen, w których się znajduje – ale może i tak powinien był zostać wokalizowany, aby ludzie z tyłu mogli to usłyszeć.

Z pewnością zostaną dokonane porównania między tym filmem a znacznie bardziej gryzącym i przerażającym „The Disaster Artist”, ale bardziej zbliżone byłoby do „Baadasssssa” Mario van Peeblesa! Podobnie jak w narracji Peeblesa o stworzeniu niezależnego wielkiego ojca, „Nazywam się Dolemite” gra jak coś, co zostało stworzone podczas ucieczki, wydobywając z tego klimat. Jego rozbawienie nigdy nie jest nieprzyjemne lub wyśmiewające się, nawet w najbardziej absurdalnych minutach. „Dolemit” Moore’a może wydawać się filmem „Pokój” w stylu 12 PM, jednak kiedy Simon Abrams i ja zwróciliśmy uwagę na tę stronę, każdy niegrzeczny żart lub „Dolemite” obecnych tłumów zachowuje się, jak grał, kiedy ja widziałem to w 1975 roku. Ponadto film i postać wywarły niewątpliwy wpływ na nieobliczalnych przyszłych raperów, takich jak Snoop Dogg i Big Daddy Kane.

„Nazywam się Dolemite” to zwykły film biograficzny unoszony przez jego niezachwianą komiczność, ciepło dla tematu i obietnicę czasu i miejsca. Ale jednak coś wciąż przeszkadza w jego realizacji. Staraj się mnie nie rozumieć, Murphy jest niewiarygodnie, akceptowalny i na tej podstawie chciałbym zobaczyć, jak zajmie się Pryorem. Po prostu dostaję go bardziej jako Rudy Ray Moore niż jako Dolemite. Jest to prawdopodobnie oczekiwanie w tym miejscu, ponieważ Moore mówi w filmie przy różnych okazjach, że praca ta jest całkowicie narzucona. To, że ciągle poruszam tę prezentację w mojej głowie, mówi coś o jej odporności. Murphy nie jest tak naprawdę najbardziej altruistyczną postacią na ekranie, kiedy jest głównym bohaterem, co wynika z jego mocy gwiazdy, jednak z poczuciem winy pozostawia scenę samemu przed sobą. Jego ostatnia scena jest fenomenalnym tego przykładem – kto pomyślał, że jego mądra dupa na ekranie może być taka skromna?

Udostępniono0
Możliwość dodawania komentarzy jest niedostępna.