Pewnego razu… w Hollywood 2019

admin23 stycznia, 2020

Gdzie obejrzeć cały film Pewnego razu… w Hollywood (2019) online?

Tytuł dziewiątego filmu Quentina Tarantino „Pewnego razu w Hollywood…” ma przypominać arcydzieło Sergio Leone „Pewnego razu na Zachodzie”. Jest to gest w kierunku zachodniego wpływu na najnowsze wydarzenia Tarantino – zarówno pod względem strukturalnym, jak i faktycznym – oraz sposób, w jaki filmy o Starym Zachodzie grają z faktyczną historią. Podobnie jak western regularnie wykorzystuje prawdziwe osoby i miejsca jako szablony do opowiadania fikcyjnych historii, Tarantino stworzył elegancki hołd dla czasu, który właśnie przeżył dzięki książkom i filmom. Tarantino powiedział kiedyś: „Kiedy ludzie pytają mnie z przypadkiem, że chodziłem do szkoły filmowej, daję im znać:„ nie, chodziłem do kina ”.„ I to właśnie edukacja przez światło projektora przepływa przez każdą klatkę ” Pewnego razu… w Hollywood „nikt nie był w stanie wyobrazić sobie filmu. A jednak nie jest to film, którego mogą się spodziewać hardcorowi fani „Mash Fiction” i „Inglourious Basterds”. Czasami jest tak poważny, że według wszystkich relacji próbuje złapać coś po prostu odległego – gwarantowany potencjał jednostek na obrzeżach miasta aniołów, próba uchwycenia mitycznego czasu, w którym filmy, prawdziwe życie i wyobraźnia mogłyby przeplatać.

Większość „Once Upon” odbywa się w lutowy weekend w 1969 r., Przedstawiając nas w dwóch głównych rolach, aktor telewizyjny Rick Dalton (Leonardo DiCaprio) oraz jego wieloletni kaskader i BFF Cliff Booth (Brad Pitt). Rick był gwiazdą popularnego zachodniego programu o nazwie „Prawo o obfitości”, ale stara się zrozumieć, co jest od razu, wyraźnie świadomy, że jego dni galanterii kończą się wraz z wiekiem poza Hollywood – i zachęca go gruby kot grany przez Al Pacino pojedzie do Włoch, aby zrestartować swoją karierę z westernami spaghetti. Bluff jest stopniowo wyluzowanym typem faceta, który ceni swojego puchata prawie tak samo, jak uwielbia Ricka i mówi, co ma na myśli nawet dla kogoś takiego jak Bruce Lee (Mike Moh), z którym tak naprawdę walczy w jednej z największych grup filmu przyjemne sceny. Lee jest tylko jednym ze znanych imion w tym filmie, ponieważ Tarantino zaludnia świat wokół swoich fikcyjnych dzieł prawdziwymi sławnymi twarzami, od Steve’a McQueena (Damian Lewis) do Jamesa Stacy’ego (Timothy Olyphant).

Oczywiście, jak wiadomo zdecydowana większość, najbardziej kontrowersyjne są postacie z życia Ricka Daltona – Roman Polański (Rafał Zawierucha) i Sharon Tate (Margot Robbie). Wiele już wyjaśniono na temat ograniczonej linii Robbiego, a to dlatego, że Tarantino nie uważa Tate za indywidualność jako pomysł – spojrzenie na pełne nadziei szczęście Hollywood. Niezależnie od tego, czy tańczy na imprezie w rezydencji Playboya, czy wkrada się, aby oglądać się na otwartym pokazie „The Wrecking Crew”, prawie świeci za każdym razem, gdy pojawia się na ekranie, co jest sprzeczne z rosnącym niepokojem Daltona. I Tarantino zdaje sobie sprawę, że ta prezentacja gwiazdy, o której wiemy, że zostanie zgaszona w prawdziwym świecie, dodaje melancholii i przerażenia agregatowi pokolenia, w każdym razie, gdy nie jest to jednoznacznie o Sharon Tate lub rodnikach w Spahn Ranczo.

Główna część filmu Tarantino ma być marzycielską migawką biznesu filmowego i życia w Hollywood pod koniec lat 60. XX wieku. Dostajemy wiele ujęć Cliffa prowadzącego Ricka po mieście, naprawdę po to, by obnosić się z radością niesamowity plan generacji, klasyczne samochody i muzyczne decyzje. Podejście Tarantino i głównego operatora, Roberta Richardsona, jest niezwykle dopracowane, a jednak film nigdy nie traci stylu marzeń o realistycznym realizmie – oglądamy film mniej o epoce, ale o filmach z tamtej epoki. To miejsce, które niegdyś wyrzucono z rzeczywistości, rejestrując czas, w którym wielka nazwa kultury i filmy definiowały go bardziej niż historycy. To urzekający film, w którym można żyć, wraz z długimi scenami dialogowymi, w których niektórzy fani QT powiedzą, że brakuje popu i szybkości jego najbardziej żartobliwej pracy, ale czują się bardziej niż sceny z bohaterami w czymś w rodzaju „Jackie Brown”.

Duża część wszystkich, „Pewnego razu… w Hollywood” to główny film Tarantino, który wydaje się być rezultatem bardziej wytrawnego szefa. Tarantino było potomstwem Hollywood przez dość długi czas, na nowo definiując branżę w tak młodym wieku, jednak „OUATIH” nie mógł zostać wyprodukowany przez Tarantino z lat 90. (a przynajmniej byłby zupełnie inny) i wiele bardziej godnych pożałowania filmów). Można zobaczyć Tarantino odzwierciedlonego w Daltonie, kogoś, kto spogląda wstecz na swoją karierę i zastanawia się, co jest od razu, wciąż jest w stanie się pobudzić faktem, że żyje u boku dyrektora „Dziecka Rosemary”, a ponadto nad książką, którą czyta o zanikająca legenda, ponieważ widzi się w niej.

DiCaprio jest tak idealną decyzją dla Daltona, że ​​tak naprawdę nie można sobie wyobrazić nikogo w tej roli. Zawsze miał klasyczną hollywoodzką charyzmę, jednak zaszczepił Daltonowi tę przejmującą mieszankę tęsknoty i pewności siebie, które regularnie towarzyszą starzeniu się – jasne, uwielbia swoje życie i spędza czas z kolegą, ale jest zaniepokojony, gdy myśli o tym, co jest od razu, zastanawiając się od razu. szansa, że ​​coś mu nie umknęło do końca czasów. To chyba najlepszy występ, chociaż prawdopodobnie pokonał go fantastyczny Pitt, który dostał rolę od swojego dyrektora „Basterds”, który przypomina obserwatorom, jak świetny może być we właściwym materiale. Od lat nie był tak zabawny i charyzmatyczny.

Wiele osób skoncentruje się na zakończeniu „Pewnego razu… w Hollywood”. W chwili, gdy widzimy, że film wyskoczył do sierpnia 1969 roku i że Sharon Tate jest wyjątkowo w ciąży, każdy, kto ma choćby przelotne informacje na temat historii, rozumie, co nadchodzi. Lub jeśli nic innego nie myślą. Ostateczne, prawie żadne sceny, będą jednymi z najbardziej destrukcyjnych w tym roku, a mimo wszystko toczę się wokół ich żywotności w moim krytycznym mózgu. Nie psując niczego, prześladuje mnie ostateczne zdjęcie, zrobione wysoko ponad jego bohaterami, prawie tak, jakby sam Tarantino był mistrzem manekinów żegnającym się ze swoimi dziełami, a wszystko to zbiega się we śnie o zaciemnionej rzeczywistości i fikcji. Tak czy inaczej, okrucieństwo, które pojawia się przed nim, grozi rozerwaniem całego filmu na części (i stanie się to w przypadku niektórych osób). Choć może o to chodzi – zatarcie marzenia o Tinseltown, które przenosi tę mieszankę fikcyjnych i prawdziwych postaci z powrotem do hollywoodzkiej legendy.

Wiem to bez wątpienia – nie mogę się doczekać, aby zobaczyć ten film ponownie. Jest tak wielowarstwowy i ambitny, że efektem jest to, że pewien twórca filmowy współpracuje ze współpracownikami całkowicie nad jego wizją. Każdy kawałek pasuje. Każda decyzja jest starannie przemyślana. Niezależnie od tego, czy wszystko dodaje się do planowania, widzowie mogą obecnie wybrać jakieś psoty, ale jest to film, który wydaje się, że nie zniknie w najbliższym czasie. Jest to jeden z tych rzadkich filmów, które zainicjują rozmowę i debatę wystarczająco długo, aby umocnić się w otwartym poznaniu bardziej niż ulotny multipleksowy hit tygodnia. Uwielbiam to lub nienawidzę, ludzie będą o tym mówić. I to jest coś, co bardziej ugruntowane Tarantino ma dokładnie to samo, co młodsze. Nie stracił żadnej zdolności do strzelania do jednostek. W przypadku, gdy właśnie byli coraz bardziej do niego podobni.

Udostępniono0
Możliwość dodawania komentarzy jest niedostępna.
error: Content is protected !!