Terminator: Mroczne przeznaczenie

admin15 stycznia, 2020

Terminator: Mroczne przeznaczenie (2019) Recenzja w CDA-TUBE.pl

W placówce związanej z zapuszczaniem się w przeszłość i majstrowaniem nad przebiegiem wydarzeń, aby zapobiec katastrofom w przyszłości, dobrze wróży, że najnowszy film „Terminator” weźmie udział w swojej własnej rewizjonistycznej historii.

„Terminator: Mroczne przeznaczenie” istnieje w świecie (i IN A WORLD… od późnego, niezwykłego gawędziarza zwiastunów Don LaFontaine), w którym nigdy nie istniały trzy ostatnie filmy z tego układu. Tim Tim Miller, korzystając z treści Davida S. Goyera, Justina Rhodesa i Billy’ego Ray, dociera do miejsca, w którym najnowsza wyraźna przewaga „Terminator 2: Dzień sądu” skończyła się w 1991 roku. Może nigdy nie musieliśmy pracować nad „Terminatorem 3: Rise of the Machines ”(2003),„ Terminator Salvation ”(2009) i„ Terminator Genisys ”(2015). (Jest szansa, że ​​nikt oprócz nas nie był w stanie odzyskać tego czasu.)

Jest to myśl napędzana, pojmowana jako pomysłowość, tak jak nieskażone zmysły wytrzymałościowe. To był zakład działalności o fantazyjnych rozmiarach, który konsekwentnie kopał wiadro. Wystarczy sprawić, byś żałował, że producenci filmowi nie zbadali tej metodologii, aby uzyskać więcej niż określoną aktywność i uniknąć administrowania fanami. „Terminator: Mroczne przeznaczenie” ponownie wykorzystuje zdjęcia, ulepszone wizualizacje, a nawet wymienia z poprzednich filmów, w tym linie, które były tak często wyrażane w tak dużej liczbie innych ustawień głównego nurtu społeczeństwa, że ​​obecnie inspirują jęki w granicach prawdziwego ustawienia „Terminator” . Z pewnością niezwykłe jest to, że Linda Hamilton powraca, chwieje się i kopie w tyłek w charakterystycznej pracy swojego powołania jako Sarah Connor. W każdym razie, obecnie jest osobą, która znajduje dobre tempo, „wracaj” (to komiczne!), Podobnie jak inne bolesnie niewygodne zdania, takie jak: „Ścigam Terminatorów. Ponadto piję, aż się ściemni”.

Hamilton zasługuje na coś lepszego. Podobnie jak inne prężne damy, które tworzą trio wojowników filmu, walczące o wzajemne zabezpieczenie całej ludzkości przed mechanicznym sproszkowaniem. Jeszcze raz.

Tym razem, w dzisiejszych czasach, gdy maszyny jeszcze nie zdominowały, kobieta spada z nieba w lśniącym niebieskim kole, odsłoniętym, ale ogólnie przygotowanym na strategię. Nazywa się Grace (imponująca Mackenzie Davis), jest „powiększonym” ludzkim żołnierzem z przyszłości i wylądowała w Mexico City, aby zapobiec zabiciu pozornie konwencjonalnej młodej kobiety. Dani Ramos (Natalia Reyes) to dziarski robotnik na linii montażowej samochodów, którego niezwykłe życie zostaje odwrócone – tu i tam – właściwie, gdy nadchodzi po niej nieustępliwa maszyna śmierci.

Jest to Rev-9 (stosunkowo apatyczny Gabriel Luna), najnowszy model Terminatora, ze wszystkimi dzikimi zdolnościami do walki i zdolnościami transformacyjnymi T-1000 co najmniej. Potrafi uderzyć strzałem w głowę i odzyskać równowagę w ciągu kilku sekund. Pojazd zamienia swoje ręce w lance, ciężkie młoty, broń palną, jakąkolwiek broń potrzebuje, z nieznacznym ruchem nadgarstka. Może zostać zdewastowany przez uderzenie, jego przydatki rozproszyły się tu i daleko, tylko po to, aby rozpłynęły się w lepkie, ciemne kałuże, które spływają po podłodze, aby ponownie odtworzyć jego kształt. (Przypomina Blob, po prostu bardzo sprytny.) Ma nawet szkielet, który izoluje od jego zewnętrznej strony, dzięki czemu może latać helikopterem na niebie ORAZ walczyć jednocześnie ze słabymi ludźmi na ziemi.

Wszystkie fajne myśli i energetyzujące ulepszenia dla zaawansowanej magii, która oszołomiła nas prawie trzy dekady temu. Ulepszone wizualizacje to niezawodnie najbardziej ugruntowany kawałek „Terminator: Mroczne przeznaczenie”. Ale zarządzają hitem, który jest zdeterminowany siłą jednej nuty. Operator młyna, który osiągnął niewątpliwie tym bardziej satysfakcjonujący parytet aktywności i satyry z pierwszym filmem „Deadpool”, pracuje tutaj w samotnym, podekscytowanym tempie przez dwie mocne godziny i wyczerpuje się. Główna, duża scena bitewna między Grace i Rev-9 jest przepełniona innowacyjnym, gimnastycznym ruchem, a Miller i wyznaczony przez Oscara redaktor Julian Clarke byli bystrzy, pozwalając na rozegranie ogromnych obszarów ruchu. W każdym razie nieuchronnie sposób, w jaki Rev-9 wciąż nadchodzi, bez końca, bez najmniejszej śladu wad lub słabości, staje się zbędny i nudny.

W każdym razie, gdy Sarah Connor pojawia się niespodziewanie wśród rozległego, bijącego serca pojazdu, który chce eksplodować, a następnie odejść bez patrzenia na nią, podnosi poczucie nerwowości pomimo zbrojowni w swojej ciężarówce i uwięziona, nie wychowajmy tej postawy ponownie. Hamilton wygląda na dziką jak zawsze, ale przyzwyczaiła się do ujawniania swoich pokrewnych kobiet wspólników poprzez głupią wymianę interpretacyjną, która jest zarówno wykładaniem, jak i nijaką. Sarah była kiedyś Dani – rozumie niezadowolenie młodej damy z powodu jej nagłego poczucia znaczenia, podobnie jak nerwica, która pobudza ruchy wszystkich zgromadzeń.

W tym momencie, kiedy wydaje się to tak orzeźwiające, że nie ma jednej, ale raczej zgromadzenie twardych kobiet w centrum niezwykłego (i niewiarygodnie błędnego) obrazu aktywności – jakiejś części gigantycznego establishmentu o uprzedzaniu czasów ostatecznych – wraz z Arnold Schwarzenegger robi różnicę. Ponieważ nie można było ponownie uruchomić zakładu bez pierwszego Terminatora, hipotetycznie. Powiedział, że wróci, biorąc pod uwagę wszystko. Tak czy inaczej, mimo że kolosalnie zabawne jest znalezienie, gdzie był i co robił tym razem, jego pogawędka z Sarą Connor nie jest do końca mądra.

Co więcej, w pewnym sensie zniechęcające jest odkrycie filmu, który stawia te szefowe kobiety w sytuacji wymagającej od mężczyzny odzyskania – niezależnie od tego, czy jest androidem – kiedy radziły sobie dobrze i dandys samotnie, wielkie dzięki.

Udostępniono0
Możliwość dodawania komentarzy jest niedostępna.
error: Content is protected !!