Truposze nie umierają 2019

admin23 stycznia, 2020

Truposze nie umierają (2019) Recenzja w CDA-TUBE.pl

Styl Jima Jarmuscha jest tak szczególny i wszechstronny, że w przypadku, gdy doświadczasz do tego namiętnych uczuć, ponieważ kilku z nas zrobiło to ponad 30 lat temu z „Stranger than Paradise”, zaakceptujesz, że nie ma nic strasznego Zdjęcie Jarmuscha, ponieważ będziesz oceniać każdy nowy film w stosunku do najlepszych filmów Jarmuscha, a nie tego, co teoretycznie zrobiłaby inna osoba z podobnym materiałem. „The Dead Don’t Die” to daleka droga od najlepszych Jarmuscha, ale jest coś, co można powiedzieć o tym, że zginęła.

Znacie ćwiczenia z różnych filmów o zombie wyrzuconych w ciągu ostatnich 50 lat – w szczególności z 1978 roku George’a Romero „Pierwsze światło umarłych”, satyra na industrializm z reguły, amerykański materializm wyraźnie. Zombie przejmują społeczność Centerville (lokalizacja jest anonimowa, chociaż film został nakręcony w północnej części stanu Nowy Jork) i zaczynają wędrować po znanej im ziemi, powtarzając czynności, które kiedyś ją charakteryzowały, takie jak huśtanie rakietą tenisową lub ciągnięcie wokół gitary lub kosiarki do trawy . Młodzież zombie krąży po zniszczonym sklepie ze słodyczami, mamrocząc markowe marki jak zaklęcia. („Kręgle …”) Jeden zombie (weteran filmu z krwi i krwi), Larry Fessenden) przekąsza rękę, jakby była indyczą nogą. „Cleveland” – mruczy, nieustannie się zawstydzając. W miejscu, w którym strzelano lub krojono, zmarli nie ściekają, lecz zamiast tego emitują kłęby sadzy. Pozostaje na popiółach, kurzu na pył itp.

Pobliscy gliniarze są naszymi pomocnikami w tym ataku o niskiej witalności. Szef Cliff Robertson (Bill Murray) wierzy, że plaga zombie zostanie odwrócona lub wycofa się bez nikogo innego. Jego zastępca, oficer Ronnie Petersen (Adam Driver), jest przekonany, że sprawy muszą się skończyć poważnie. Wiemy o tym, ponieważ mówi to nie mniej niż cztery razy, dopóki to wyrażenie nie wypełni Cliff zarówno niepokojem, jak i strachem. Ich partner, oficjalna Minerva „Mindy” Morrison (Chloe Sevigny), to obszar katastrofy, podobny do krateru Veroniki Cartwright w pierwszym „Outsider”.

Policja jest tak przyzwyczajona do rutyny, że w początkowej scenie, gdy pobliski pustelnik o imieniu Bob (Tom Waits) reaguje na ich pytania dotyczące skradzionego kurczaka ranczera, strzelając do nich, wracają do pojazdu i odjeżdżają. Co zrobią, gdy rzeczy ulegną samozniszczeniu Wiadomości pokazują, że świat wyłączył się z centrum. Dosłownie Dni trwają dłużej niż kiedyś. Noc ląduje na podwójnym. System komunikacji jest zepsuty. Nie można uzyskać sygnału telefonu komórkowego. Radio dla biznesu włącza się i wyłącza, z wyjątkiem sytuacji, gdy stacja odtwarza utwór The Dead Don’t Die Sturgilla Simpsona, który, jak Ronnie nas wspiera, jest melodią przewodnią filmu, który oglądasz.

Pozostali mieszczanie reagują zmiennym stopniem czujności i geniuszu. Nadchodzący Miller (Steve Buscemi), wspomniany ranczer, który obwiniał Hermita Boba za kradzież kurczaków, blokuje się w swoim gospodarstwie. Hank Thompson (Danny Glover) zabezpiecza swój sklep dla majsterkowiczów u indywidualnego pobliskiego specjalisty Bobby’ego Wigginsa (Caleb Landry Jones), który sprzedaje pamiątki z głównego nurtu społeczeństwa w swoim sklepiku, w tym plakaty dla thrillerów, które Jarmusch prawdopodobnie obserwował pięć razy w kinach. Najbardziej kompetentną postacią jest ostatnio występujący przedsiębiorca pogrzebowy w Ever After Funeral Home, Zelda Winston (Tilda Swinton). Nie niepokoi ją mroczny rój, spacerujący między nimi i krojący ich kataną. (Ona i bohaterka „Ghost Dog: The Way of the Samurai” Jarmuscha poradziliby sobie sobie płynnie.)

Każda praca została obsadzona absolutnie aktorem, którego spodziewasz się znaleźć w tej części: Kierowca to miękka, mająca na sobie maskę geeków, która staje się zbyt entuzjastyczna wobec perspektywy egzekucji poprzednich sąsiadów (szef pyta, czy jest w dowolnym momencie grał w baseball w małym czasie); Swinton jest długowłosym, stalo wyglądającym, elfim szefem, który wydaje się istnieć poza koncepcjami narodowości lub orientacji seksualnej; Buscemi gra płasko rasistowskiego szmucka w czerwonym kapeluszu, którego zbliżającej się śmierci nikt nie żałuje; Carol Kane jest pobliskim zmiażdżonym zamienionym zombie, którego samotną linią jest „chardonnay”. Charakterystyczne dla Jarmuscha (i jego zwykłego operatora, Fredericka Elmesa, weterana filmów Davida Lyncha), sceny, które w innym przypadku mogłyby zostać sprawdzone pod kątem typu, stają się dziwnie piękne, szczególnie gdy postacie przechodzą nocą przez demoniczne grube ulice mieszkalne, kierując się wokół poprzednich sąsiadów lub gdy aparat czeka na zdjęcie równie wykwintne, co niepokojące, podobne do widoku nieumarłych twarzy walonych o szklaną witrynę sklepową.

Przyczyna „Truposze nie umierają” jest mniej więcej fundamentalna. Wyobrażam sobie, że to jest trochę jak oglądanie, jak światowej klasy specjalista kulinarny robi smażoną kanapkę z cheddarem. Z tym konkretnym daniem jest tyle rzeczy, które możesz zrobić, ale nadal zabawne jest patrzenie, jak mistrz kroi cheddar i ciemnoczerwone pomidory, każdy ruch tak gładki jak Zelda. Wygląda na to, że Jarmusch interesuje się nie tylko tym, jak mało jego własny scenariusz go prosi, ale także (prawdopodobnie zbytnie ekstremalne) ograniczenia, jakie na siebie nałożył. Bardzo mocno skłania do uważności. Rezultat inspiruje stare szorty Looney Tunes, w których Bugs i Daffy potwierdzają, że są w kreskówce. W momencie, gdy postać znikąd zabiera głos i zaczyna przedstawiać tematyczne aspekty scenariusza, które zostały w tym momencie wyjaśnione przez grę aktorską i reżyserię (na przykład przekonanie, że w pewnym sensie te bezmyślne materialiści byli w tym momencie martwi, rany) to tak, jak Jarmusch uderza mocno łokciem w żebra klasyfikacji, którą pielęgnuje (satyra Romero też nie była subtelna), jednocześnie zapewniając, że słyszymy, co jest maksymą.

A co on mówi? Naprężenie. Przygotuj się. To się poważnie skończy.

Czasami punkt widzenia Jarmuscha wydaje się zgadzać z punktem widzenia Ronniego, który wie, że jesteśmy całkowicie przeznaczeni i interesuje się naukowo dążeniem społeczności do ostatecznego celu. Innym razem jest sympatykiem Zeldy, dominującego intelektu, którego umysł płynie milami nad zamieszaniem. Jeszcze innym razem jest Cliffem, zniechęcony poczuciem marnotrawstwa i przypływem oczekiwań. Pod koniec może być Hermit Bobem, kryjącym się w zalesionych obszarach, obserwującym grę końcową przez liście. (Nie minęło siedem dni, że nie myślę o zbłąkanej linii z wampirzego sentymentu Jarmuscha „Just Lovers Left Alive”, gdzie krwiopijca odkrywa, że ​​kupuje nieruchomość w Detroit, biorąc pod uwagę fakt, że wybrzeża muszą się udusić).

W najlepszej tradycji Romero żartobliwe wyjaśnienia tego, co przyspieszyło czasy ostateczne, to otwarte metafory prawdziwego poczucia niepokoju, amerykańskiego i światowego. Świat został odrzucony przez coś, co nazywa się „frackingiem polarnym”, co wydaje się nieważne, że słowo Monty Python-eseque podaje mieszane zielenie, dopóki nie usłyszysz przedstawicieli branży frackingu w wiadomościach i łysiej zaprzeczających, że procedura jest okropna dla natury . Centerville, spokojne amerykańskie miasto, które wydawało się być kulturowo i finansowo martwe, gdy historia się zaczęła, jest wstrząśnięte z powodu odrętwienia przez dosłownie zmianę sejsmiczną, która sprawia, że ​​jedna część populacji chce zjeść drugą. Śmiertelna większość na początku nie zaakceptuje, że grozi im zagrożenie wyginięcia, a kiedy wreszcie zrozumieli, że jest na to, jest już za późno: jest ich po prostu zbyt dużo. Ale nieufność nie wszystko płynie w jednym kierunku. We wczesnej scenie w pobliskiej kawiarni, która jest wytartym symbolem amerykańskiego skrzyżowania ideologicznego, MAGA Frank bezmyślnie obraża Hanka, ciemnego mężczyznę („Keep America White Again”, czerwona góra Franka się przygląda) i chociaż Hank go nie zauważa, jego zmęczona artykulacja potwierdza że coś takiego miało miejsce wcześniej. Pierwszy zombie, który uderzył w korytarz Franka, mając nadzieję, że zje jego łeb w łeb, okazuje się być ciemny.

Wszędzie widać chłód strachu. Zwierzęta i zwierzęta gospodarskie unikają ludzi, którzy kiedyś uważali się za swoich opiekunów. Oni rozumieją, co nadchodzi. Wiedzą, jak Ronnie, że sprawy na pewno się skończą. Podobnie jak w scenie „Strefa mroku”, przykładowy ruch krwi i krwi, czy najnowszy ciąg filmów Godzilli zaangażowanych w ochronę środowiska lub plaga na Tebach, która drażniła Edypa, zagrożenie wyginięciem powstało od wewnątrz. Było to dorozumiane rozwiązanie naszej pychy, naszych złych uczynków i naszej niemożności dostrzeżenia, że ​​nasz czas się skończył, i że to my przyspieszyliśmy harmonogram, będąc tak nieświadomym, pożądliwym i oszołomionym. „Tak nienasycona” – mówi Zelda, obserwując nieumarłych i przyciągając także żywych – „ale już dawno minęła wasza data ważności”.

Ostatnie trzy wyrażenia wymiany nie pozostawiają wątpliwości co do uczucia filmu, czy warto oszczędzić. Są brutalne pod ziemią. Ten film to podziemny kamień w umiarkowanym ruchu.

Udostępniono0
Możliwość dodawania komentarzy jest niedostępna.
error: Content is protected !!